Znalezione na Woodstocku, czyli Agata z aparatem:)

Baaardzo intensywna sobota i moja pierwsza w życiu fotorelacja:) (dzięki B., który nie bał się wypuścić mnie na pole woodstockowe z jego aparatem, a przynajmniej bardzo dobrze udając, że się nie boi o jego życie, a -przyznaję- to było dość ryzykowne ;P) Zapraszam do oglądania:)

Ponad 400 tys. ludzi, upał straszny, kurz, syf okropny i duuużo muzyki ze wszystkich stron. Jedyny kolorowy akcent to PJ oraz kilku zakręconych (K. mówiłeś, że gdańskie Las Vegas skończyło już swoją działalność, a ja tam wyraźnie widziałam Elvisa! :D).

Oceniać tego miejsca raczej nie chcę: jeśli ktoś lubi taplać się w błocie, załatwiać się na środku pola, czy uprawiać seks w obecności tłumu, to jego sprawa. Ja zastanawiam się tylko, jak można w takie miejsce zabierać małe dzieci i jak mało wyczucia musi mieć Owsiak, który śpiewając „Jeszcze Polska nie zginęła…!”, patrzył na tych, którzy pijani pod sceną zawzięcie udawali, że pamiętają słowa…Z jednej strony podziwiam go za to, czego dokonał, bo na taką skalę robi wrażenie. Zaproszone kapele dają radę, wszystko dobrze zorganizowane, nawet dojazdy całkowicie bez problemu (pierwszy raz na polu widziałam taksówki!). Z drugiej jednak, będąc tam już 4 rok z rzędu, widzę obrazki przykre i smutne. Kamera obejmuje tylko kilkanaście metrów pod sceną, a tego, co dzieje się już dalej, żadna telewizja pokazać nie chce. W sumie nie dziwię się.

Dowiedziałam się wczoraj, że „mydło śmierci, błoto jest fajne”, niestety, nie doszłam jeszcze do tego, jak ulepić mydło z błota:)

Co do PJtu, bardzo się cieszę, że tam byłam. Nic mnie nie zaskoczyło, a jednak wir wodny w oku zakręcił się kilka razy. Życie układa się różnie, kwadratowo i podłużnie, a jednak brakuje mi trochę tego wszystkiego. Wyjść na lody, powspominać, jak to-będąc dzieckiem-huśtało się aż „do odbitki”:), pogaduchy z J. (tym razem już nie mailowo), małe niespodzianki (P. i J.-dziękuję raz jeszcze:)), trochę newsów ze świata (państwu H. gratuluję krasnala!), ziemniaki już tradycyjnie i ta niesamowita atmosfera wieczoru…Ech:)

Od jutra do soboty tylko po telefonem: w poniedziałek odwiedzam Gdańsk, a potem już tylko wakacje, wakacje, wakacje, upragniona przerwa w praktykowaniu się:) No i muszę na własne oczy zobaczyć tę różową koszulę:) 

Reklamy

komentarze 2 to “Znalezione na Woodstocku, czyli Agata z aparatem:)”

  1. Kamil Says:

    Elvis jest wiecznie żywy, to może dlatego 😉
    Ze zdjęciami dałaś radę, dumny z ciebie jestem niemożebnie 😉
    Mam nadzieję, że Woodstock mimo wszystko oferuje więcej niż sam PJ bo w przeciwnym przypadku to średnio to widzę dla siebie 😛

  2. katarzynakiliszek Says:

    ej nieźle Ci wyszło 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: