i ślubuję ci uśmiech przy porannej kawie.

Pamiętam doskonale nasze wyprawy na pole. Słońce świeciło nam w twarze, a my spacerowałyśmy wśród wysokich traw, do domu wracając z podrapanymi nogami. Często „na skróty”, chociaż babcia i tak zawsze krzyczała, że nie było nas pół dnia i już zaczynała się martwić. Pamiętam jazdy na rowerach przez wioskę i po lesie. Łapanie żab w jedną dłoń. W piasku za domem zakopywałyśmy stare szczoteczki do zębów, żeby potem – odkryciem archeologa – zachwycać się „znalezionymi, zmutowanymi przez lata (,) szczątkami dinozaurów”. Pokazała, że czarną kredką do papieru oka nie pomaluję. Że jeśli jadąc na rowerze puszczę kierownicę, to się nie wywalę (dopiero wtedy, gdy spojrzę za siebie). Nauczyła mnie odczytywania godziny z zegarka. Wypatrywania nietoperzy wieczorem nad stodołą. Nocą rozmawiałyśmy zamiast spać. Nie pamiętam już o czym.

I chociaż dorosłyśmy i nasze drogi trochę się rozeszły, brakuje mi tego. Bo nigdy nie miałam starszej siostry, a M. przed długie lata mi ją zastępowała. I – pomimo tego, że nie była jedynym wzorem w rodzinie, który mogłam naśladować – to właśnie jej bacznie się przyglądałam.

W sobotę M. wyszła za mąż. Byłam przy tym i obserwowałam ją. Kolejny raz.

Wspomnienia, ech. To wszystko mi przypomniało, że u babci była taka stara kuchnia, podpalana na drewno. Kiedy babcia lepiła dla nas pierogi, z T., A. i M. podkradaliśmy okrągłe placki posypane mąką, kładliśmy na kafle kuchni i czekaliśmy, aż się zarumienią. Od surowego ciasta bolały nas brzuchy:) To ciekawe, jak dobrze pamięta się smaki z dzieciństwa i jak trudno jest je potem odtworzyć.

Skoro już o jedzeniu mowa, a wesele w dalszym ciągu siedzi mi w głowie, to wspomnę jeszcze, że nie lubię ozdób z cukru na tortach weselnych. Ale ponieważ za tradycję uznaję wpychanie sobie lukrowanych róż do buzi, tak i tym razem kamerzysta będzie miał ubaw, jak zobaczy moje policzki wypchane cukrowymi kwiatami. I skrzywioną minę, bo przecież za nimi nie przepadam. No cóż, dzień bez zrobienia z siebie głupka, uznaję za dzień stracony 😛

Muzycznie chodzi za mną ta piosenka

Reklamy

komentarze 2 to “i ślubuję ci uśmiech przy porannej kawie.”

  1. Kamil Says:

    Co ja ci tu mogę… Od cukru zęby się psują! 😛

  2. katarzynakiliszek Says:

    ze mnie to sie od razu miekka klucha robi, jak czytam takie rzeczy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: