Archive for Listopad 2009

Bo każde dziecko boi się Buki

Listopad 18, 2009

Rozmowy w tramwajach bywają bardzo emocjonujące. Szczególnie te, które się podsłuchuje (marną siłą woli, by tego nie robić) i ma się jeszcze resztki zdrowego rozsądku, aby się do tego niecnego postępku nie przyznawać (czytaj: nie wtrącać). Ale wiadomo: sztuką jest zapanować nad emocjami, gdy wątkiem w rozmowie jest bajka naszego dzieciństwa (a przynajmniej jedna z wielu) :).

Nie znam osoby, która nie bała się Buki. Biedne Muminki musiały przed nią uszczelniać okna i zamykać drzwi. Mała Mi chowała się pod kanapą (a ja – za jej przykładem – ukrywałam się pod łóżkiem. Zrezygnowałam z tej praktyki, kiedy moja pupa w hula – hop mieściła się idealnie, więc przestrzeń pod łóżkiem zaczęła wywoływać u mnie lęki klaustrofobiczne.) Nic dziwnego, że byłam bardzo zaskoczona, gdy pewna dziewczyna, podczas podsłuchanej przeze mnie tramwajowej rozmowy, oświadczyła koledze, że Buki nie zna, choć „Przygody Muminków” oglądała (jaaasne…). Widocznie podsłuchiwanie to czynność wykonywana permanentnie przez tramwajowych pasażerów, bo nagle wszyscy zamarli. O mały włos nie wyrwało mi się: „No co tyyy!”, bo nieznajomość Buki i brak lęku na jej widok to zjawiska dla mnie nad wyraz nieprawdopodobne. Niestety, zgubiłam wątek, bo jakiś ETI student próbował przemieścić mi żebra, wciskając swój plecak gdzieś w okolicy mojego mostka. Tak czy siak, są jeszcze sytuacje, które potrafią mnie zaskoczyć i pisząc tego wordpressa liczę się z tym, że wspomnienie Buki spędzi mi dziś sen z powiek 🙂

Wygląda na to, że większość moich ostatnich wpisów obraca się w temacie bajek. Jednak, gdy się nad tym zastanowię, stwierdzam, że są one ciekawą odskocznią od schematycznego, jesiennego życia studenta. Z drugiej strony, to nasz najlepszy czas na nutę infantylizmu. Kiedy mam rysować króliki na plecach moich (cierpliwych) kolegów, pisać ołówkiem z wizerunkiem Hannah Montana, czy oglądać kreskówki, jak właśnie nie teraz? Można udawać dorosłych, wozić się jak Star z piaskiem, ale prawda jest taka, że na widok Gwiezdnych Wojen, czy nowej sukienki Barbie, oczy nam się świecą, jak rybki neonki 🙂

Pomimo słabych, wyraźnie zamerykanizowanych wątków, polecam film „2012”. Oglądałam go ostatnio w doborowym towarzystwie ( podwójne randki są super! 😀 ) i siedziałam wbita w fotel z każdym uderzeniem fal Tsunami.

I marzną nam paluszki

Listopad 5, 2009

Google przywitały mnie wczoraj informacją, że podobno 40 lat temu narodziła się Ulica Sezamkowa. Z tego, co mi wiadomo, pierwszy odcinek został wyświetlony 10 listopada, więc do wtorku będzie mnie witał w wyszukiwarce Ciasteczkowy Potwór? 🙂 Tak czy siak, mam wątpliwości, czy to aby na pewno właściwa data, ale jeśli Wielki Ptak ma urodziny, to pozostaje mi tylko życzyć sto lat 🙂

sesame-street-muppet

Zima mnie zaskoczyła. Parę razy zmarzły mi już kopytka i przewiało czerep, więc ubrałam wczoraj czapkę, szalik, no i masz ci los – spadł śnieg jak bum cyk – cyk 😦 Że w galeriach już Meri Krismas i choinki zaraz po 1 listopada, mniej mnie dziwi, niż to białe, zimne coś, wpadające mi za kołnierz. Pierwsza reakcja zwykle jest pozytywna („Jaaa, paaatrz, śnieeeg !”) (zawsze to jakaś odmiana w tym szarym Gdańsku, gdzie nawet na jesień liście nie żółkną), ale dlaczego śnieg zaczyna padać, jak ja wracam w trampkach zamiast w kozakach – tej złośliwości losu zrozumieć nie potrafię 😛

A jeśli o czapkę i szalik chodzi, to w sumie zimę wygadaliśmy z T., bo nam się zdjęć zachciało. Jeszcze w październiku biegaliśmy po kładce i chociaż kładki nie widać na żadnym zdjęciu, to pierwsza wspólna sesja za nami:) Reszta na stronach T. w odnośnikach.

IMG_0890

IMG_0994

IMG_0928

Jak już pokazuję zdjęcia, to warto wspomnieć o imprezie pt.: ”Oczko”, gdzie świętowałam swoje pierwsze zmarszczki i ból kręgosłupa, mogąc zrobić chłopakom tatuaże. Radość niesamowita, chociaż ja umiem tylko króliki rysować, co widać na załączonym obrazku 😀 Chociaż okazało się, że kuchareczka ze mnie beznadziejna (A. dziękować za pomoc, kiedyś bez Ciebie zginę, ju noł ! :* ), a i pościel, w której spał W. prałam 2 razy, zanim pozbyłam się z niej markera, to fajnie było znów zobaczyć te wszystkie uśmiechnięte paszcze 🙂

03

02

01

Mimo wszystko – Gdańsk ma swój urok. A i życie studenta kręci się pierścieniach obszerniejszej planety, niż tylko uczelnia i przygotowywanie „Warzyw na patelnię” każdego dnia, jak to było na pierwszym roku 🙂

Dziś do oglądania polecam zielonogórską produkcję (a właściwie jej fragmenty wykorzystane w programie „Uwaga”). A robię to dlatego, że zagadnienie ciekawe, a i dziewczynka, która tam występuje, jest mi znana 🙂 Proszę Państwa, przed Państwem Iraaa, z którą odbywałam swoje praktyki logopedyczne 😀 -> Klikać tutaj

(Pe es

Gdyby Was reportaż zainteresował, to nastukajcie w jutuba „Nasz autyzm”, poznacie lepiej Irkę w 5ciu odcinkach 🙂 )