Wiosna, ach, to ty:)

No i jest – poprzedzony Ogólnopolskim Dniem Wróbla – PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY 🙂 Marzanny nie topiłam (O. z C. to zrobili – jestem w stanie wyobrazić sobie ich Emo Marzannę :P), ale swoje odświętowałam, wrzucając zimowy płaszcz na dno szafy i wykorzystując ostatnią szansę jazdy na łyżwach z S. i M. (dzięki, Chłopaki 🙂 ). Kręgosłup boli mnie już 3 dzień, ale wywaliłam się tylko trzy razy: 1) bo mnie nie uprzedzili, że lód jest troszku śliski 2) bo mi jakiś dzieciak zajechał drogę (ale głośno krzyczałam do pana, na którego wpadłam, że na niego wpadam :P), 3) bo sztuką jest zakończyć z klasą prosto przez ochroniarzem, który obwieszcza „Koniec jazdy!”. I tak uważam, że – jak na pierwszy raz w życiu na łyżwach – poszło mi nieźle, bo nie byłam osobą, która kurczowo trzymała się barierki. Dumnam 🙂

Tak czy siak, teraz już tylko czekam na konwalie, moje kolorowe baleriny i dużo, dużo słońca 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: