Stresogennie? Nie! Chwilopylnie :)

Mam nową pasję. Przeglądam okładki Vogue’a.

Lubię też zaglądać ludziom przez okna. Patrzeć, jakie mają kolory ścian, co ustawiają na parapetach, czy ktoś w ogóle wiesza jeszcze obrazy. Raz zauważyłam fototapetę – fuj. Innym razem, jeszcze latem, w doniczkę ktoś wbił patyk z głową Barbie. Kripi. Ale na przykład widok chłopaka gotującego w kuchni i dziewczyna, która podchodzi, żeby dać mu cmoka jest już przyjemniejszy, prawie jak na filmach. No cóż, niektórzy ignorują rolety, nawet, jeśli mieszkają na parterze.

Hubbę Bubbę też lubię. Uwielbiam. Dinozaury musiały wyginąć, żeby mógł urodzić się człowiek, który ją wymyślił 🙂

A muzycznie:

Moje sposoby na odreagowanie licencjatowego stresu.

Reklamy

Komentarze 2 to “Stresogennie? Nie! Chwilopylnie :)”

  1. Stork Says:

    na 1 zdjęciu anoreksja… i coś takiego na okładce o0 fu!

  2. Agata Says:

    Jaaaaa, faceci 😛
    Tu o sukienkę chodziło! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: