Destruction

Dzisiaj jest jeden z tych dni, kiedy wróciłam z pracy naprawdę zmęczona. Dostawa towaru = przekładanie kartonów + szukanie dla nich miejsca + układanie + wyciąganie + na koniec wielkie zamiatanie, a potem szukanie zabawek, które wsadziło się gdzieś chwilę wcześniej. A jak już stwierdziłam, że mam sytuację pod kontrolą, to wpadł mi do sklepu dzieciak w koszulce „I’m so cute”, porozrzucał wszystko jak w filmie katastroficznym, a na koniec został wyniesiony przez rodziców po głośnym klapsie. Jeśli on był „cute” to ze mnie jest Królewna Śnieżka. Na miejscu rodziców dałabym mu koszulkę z napisem: „Destruction!” 😀

Ostatnio pomagałam mamie robić ciasto, kiedy pan w TV kulinarnej zwracał uwagę na gorące naczynia, którymi „łatwo można zrobić sobie krzywdę”. Chwilę później smarowałam palce maścią na oparzenia. Zagadał mnie 😛 Coś złego czyha na moje życie, bo kilka dni wcześniej wylądowałam na kafelkach w łazience po tym, jak postanowiłam użyć odżywki do włosów. Pamiętajcie robaczki: spray, który rozpylicie (oczywiście przypadkowo) nie na włosach, działa tak samo jak pasta do podłogi 🙂 Powinnam dodać również, że ktoś mądry wymyślił kapcie, bo bieganie po domu w samych skarpetach jest dość niebiezpieczne 🙂 Siniaki na moim udzie mają już kolor dojrzałej śliwki 😛

Muzycznie dogadzam sobie taką oto wesołą nutką:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: