Dzień pod hasłem: „Co głupiego może jeszcze powiedzieć lub zrobić Agata, żeby wyjść na kretynkę?”. Powiedziałam gimnazjalistom na praktyce, że „na wycieczkę do Londynu zabrałabym psa, bo ładnie wyglądalibyśmy razem na zdjęciach” (pomimo tego, że nie mam psa i nawet nie lubię psów), w pracy trzymałam się wersji, że wrotki to rolki, na „do widzenia” odpowiedziałam „dzień dobry” i wbiłam sobie włączony długopis w rękę (dlaczego – nie mam zielonego pojęcia, ale dłoń mam nadal spuchniętą). Widocznie nadszedł jeden z tych dni, kiedy to lepiej nie wychodzić z domu, bo nieświadomie (!) można popełnić harakiri 🙂 Więc jeśli słyszę: „Nic się nie zmieniłaś przez ostatnie lata”, nie wiem, czy mam traktować to jako komplement 🙂

Codziennie przez sklep przewija się tłum dzieci, na które już dawno przestałam zwracać uwagę (chyba, że usiłują zrzucić na siebie piramidę z aut, które potem muszę układać przez pół dnia. Zdarzyło mi się również, że dziewczynka wpadła pieluchą do kartonu, o czym dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy usłyszałam wycie dochodzące z pudła). Dzisiaj jednak odwiedził mnie mały mężczyzna, który całkowicie skupił na sobie moją uwagę. Przystojniak, jestem pewna, że wyrośnie na łamacza kobiecych serc. Cieszę się, że mogłam go poznać. Był i jest najlepszym wyborem, najlepszą decyzją, jaką życie mogło podjąć.

Muzycznie Lissie, Lissie, Lissie, robię się monotematyczna. Polecam „Everywhere I Go”, do wysłuchania tutaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: