:)

Dobiegła końca era szmacianych lalek. Przy ostatniej dostawie towaru nie mogłam oderwać wzroku od lalki – termoforu. Otwierając zawór na plecach, dołączonym lejkiem napełnia się ją ciepłą wodą. Lalka nagrzewa się, przez co do złudzenia przypomina prawdziwego niemowlaka. Wyjątek jest taki, że nie wydaje z siebie żadnych dźwięków i nie trzeba jej zmieniać pieluch, co w sumie wychodzi na plus.

Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy ją zobaczyłam: „Mam nowy termofor!”. Po namyśle doszłam jednak do wniosku, że nie miałabym sumienia wpychać biednej lalki między stopy, aby je ogrzać 😀 Tym bardziej, że kupując lalkę musiałabym podpisać dołączony do niej Certyfikat Miłości: „Moja laleczka jest taka prawdziwa, taka kochana i taka miła. (…) obiecałam jej, że będę ją kochać, troszczyć się o nią i stworzę jej dom.” A spanie „w nogach” z troską ma chyba niewiele wspólnego 🙂 Swoją drogą, za moich czasów kochało się lalki „dlatego, bo tak” i nikt nie wymagał podpisywania jakichkolwiek certyfikatów. Bezwarunkowa miłość też przechodzi do lamusa?

Za tydzień o tej porze będę już w Gdańsku, więc skończy się zabawa lalkami, a przyjdzie czas na upychanie swoich gratów na tych moich kilku metrach. Ponieważ na chwilę obecną trwa wielkie pakowanie, ku uciesze przygrywają mi Soko …

… i Raul Midon z Mrazem

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: