Bezgraniczne zaufanie

Są osoby, które – ze względu na wykonywaną przez nich pracę – darzymy bezgranicznym zaufaniem. Lekarz, bo wyleczy nas z choroby; pilot samolotu, bo jeśli umierać to z miłości – szybsza identyfikacja zwłok po fakcie; dentysta – dwa lata nosiłam kaganiec na zębach i zaczepiałam się o absolutnie każdy szalik, wiem, co mówię; nawet weterynarz, skoro powierzamy w jego ręce naszego pupila, którego często kochamy bardziej, niż własne dzieci.

My – kobiety do takich zawodów doliczamy jeszcze fryzjera czy kosmetyczkę (i ewentualnie chirurga plastycznego). Zdrowie psychiczne jest dla nas równie ważne, jak to fizyczne.

W ramach zakończenia sesji, kiedy relaks jest bardziej niż wskazany, postanowiłam odwiedzić właśnie fryzjera. Chcąc podciąć końcówki włosów dosłownie o centymetr, wyszłam z salonu z fryzurą „a la garnek” – pani postanowiła uskutecznić na mnie swoją wizję, zupełnie ignorując moją dezaprobatę. Już po kilku pierwszych cięciach miałam łzy w oczach i zapewnienia: „Proszę się nie martwić, będzie dobrze,a włosy są jak trawa – odrosną” jakoś do mnie nie przemawiały.

Dwa kolejne dni przesiedziałam w mieszkaniu, zakrywając się kapturem i płacząc za każdym razem, kiedy przechodziłam obok szafy (kto wymyślił szafę z lustrem od podłogi do sufitu naprzeciwko moich drzwi, ja się pytam?).  Rozważałam potraktowanie resztek moich włosów uśmiechającymi się do mnie z każdej strony nożyczkami [wprowadzenie elementu dramatu na wzór amerykańskich teledysków], doszłam jednak do wniosku, że podobną sytuację przerabiałam już 4 lata temu i fachowcem w tej dziedzinie to ja nie jestem. Podpalenie salonu rozładowałoby złość, ale niczego nie zmieniłoby w moim wyglądzie. Poszłam więc do innego salonu, gdzie pani, która spojrzała na mnie, natychmiast zapytała: „Herbatki?”. Wiedziałam wtedy, że nadchodzi ratunek.

Podsumowując, drogie panie, drastyczne zmiany w wizerunku są ważne, ale tak, jak sprawdzacie lekarzy przed wizytą, tak radzę sprawdzić salon fryzjerski. Przecież fryzjera trzeba darzyć bezgranicznym zaufaniem 🙂

W głośnikach „Tiger” Maximum Balloon:

Filmowo polecam ciekawostkę logopedyczną „Jak zostać królem” z genialnym akcentem i prezencją Colina. Nigdy jeszcze nie miałam okazji pracować z osobą jąkającą się, a po obejrzeniu tej propozycji mam na to wyjątkową ochotę .

A tak swoją drogą, chyba odkryłam powód, dla którego studiuję filologię angielską („Panie Boże, nie potrzebuję kwiatów, nie musi mnie nosić na rękach, ale spraw, żeby mówił z brytyjskim akcentem. Amen.”).

Z zaległości, które nadrabiam, mogę polecić również „Jestem na tak”:

Obejrzałam ze względu na współlokatorów, którzy zachwycają się jedną z bohaterek i doszłam do wniosku, że muszę popracować nad słowem „tak” w moich wypowiedziach. Bo „świat jest placem zabaw – wiedzieliśmy o tym, gdy byliśmy dziećmi, ale zapomnieliśmy gdzieś po drodze”.

Reklamy

Komentarze 4 to “Bezgraniczne zaufanie”

  1. serewis Says:

    Na łyse się ogol, jak zrobiła to izabela ;]

  2. Agata Says:

    Moim marzeniem jest być jak Tacka, ale nie mam takiej odwagi 🙂

  3. Fish Says:

    No to w końcu jaka to teraz długość jest?

  4. Agata Says:

    Hym… zależy, w którym miejscu 🙂
    Ale nie martw się,chyba mnie poznasz 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: