Do you believe in magic?

Stwierdziłam, że muszę wygadać moją traumę. A jest nią specjalizacja, którą sobie wybrałam – neurologopedia. Semestr zbliża się ku końcowi, a ja do tej pory nie wiem, co mnie podkusiło, żeby uczyć się o mózgu i to dobrowolnie.

Wykładowcy na GUMedzie wyglądają jak rzeźnicy (bo kto chodzi po korytarzach w foliowych fartuchach, ja się pytam?) i krzyczą na mnie za jedzenie czekolady w prosektorium [Wielkie mi rzeczy – gdyby sala nie wyglądała jak typowa sala wykładowa z rzutnikiem i krzesłami dla słuchaczy, gdyby ktoś napisał na drzwiach, gdzie się wchodzi, nigdy bym tej czekolady do paszczy nie wepchała. Zresztą miałam inne wyobrażenie o prosektorium: długie stoły, lampy jarzeniowe, opary formaliny… Nie trzeba mi zaraz sugerować, że gdybym urodziła się w starożytności, moi rodzice pewnie zrzuciliby mnie ze skarpy].

O mózgu wiem jedynie tyle, że niektórzy go mają, a inni nie. I że dobrze, jeśli potencjalni kandydaci na męża go posiadają.

Mój mózg składa się z:

1) Tekstów piosenek

2) Cytatów z moich ulubionych filmów, książek i seriali

3) Zasłyszanych sucharów

Niestety nie odkryłam jeszcze, jak zwiększyć jego objętość, dlatego potrzebne informacje zajmują niewielką przestrzeń w mojej głowie.

Słyszałam również, iż mózg można podzielić na kilka innych części -> klik

Ponieważ ta wiedza wykładowców raczej nie przekonuje, próbowałam podszkolić się i do poduszki pochłaniam mądre książki o neuroanatomii. Okazało się jednak, że nawet one mnie demotywują po tym, jak zobaczyłam: „(…) gdy czytasz ten podręcznik, Twój mózg wysyła (miejmy nadzieję) fale beta”. No cóż, zdanie „motyla noga” przekształca on na milion sposobów w kierunku wykładowców, ale czy wysyła jakiekolwiek fale – sama zaczynam wątpić. Kiedy myślę więc o nadchodzących egzaminach, literki w książkach układają mi się w tylko jedno zdanie: „Do you believe in magic?” 🙂

Reasumując, uważam, że moja obecność na GUMedzie ma funkcję jedynie dekoracyjną i będę przeszczęśliwa, gdy ten semestr dobiegnie końca. Wakacyjne plany się krystalizują: bilety kupione, GB łelkam tu! 😀

Muzycznie miałam niedawno okazję pojawić się na koncercie Piotra Roguckiego. Od tego czasu chodzi za mną „Mała”, do posłuchania -> tutaj , a dzięki D. męczę współlokatorów Kings Of Leon za dobre słowa:

Jak wspominałam we wcześniejszych wpisach – przyszła wiosna. Coraz częściej zaczynam zauważać, jakie dziwne rzeczy wyprawia ona z ludźmi. Jedni się rozstają, chociaż były to pary, którym wróżyłam ołtarze i białe suknie pod rozgwieżdżonym niebem rozpalonych dłoni. Inni odnajdują w sobie coś, czego nie dostrzegali zimową porą. Jedni i drudzy zaskakują mnie niesamowicie. Bo dlaczego ludzie nie przygarniają się jesienią, tylko zawsze na wiosnę? Myślę o tym wszystkim, nucąc pod nosem jedną z moich ulubionych piosenek:

” (…) życie w dziwny sposób czai się na ciebie,
kiedy myślisz, że jest ok, wszystko idzie dobrze;
i życie w dziwny sposób pomaga Ci,
kiedy myślisz, że wszystko idzie źle i cały świat wali Ci się na głowę (…)”

Prywatnie cieszę się, że ludzie potrafią mnie jeszcze zaskoczyć.

Bardzo miło jest czuć wiosnę

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Do you believe in magic?”

  1. Wnusiek Says:

    😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: