‚There will be sun, sun, sun all over our bodies’

Powinnam napisać jak T. u siebie razu pewnego: „Przepraszam blogasku, mordo Ty moja, że Cię zaniedbałam”, kajam się i biję w pierś. Na swoje usprawiedliwienie mam natłok zajęć i samoniepiszącą się pracę licencjacką (tematu swojej magisterki nie pamiętam do tej pory…). To, że mój kalendarz wypełnił się notatkami o ślubach (nie tylko książęcych), wyjazdach i spotkaniach, na których trzeba pokazać ryjka – pominę.

Skoro już wspomniałam o książęcym ślubie – a jak, oglądałam, oglądałam. Co więcej, urwałam się nawet z zajęć, żeby dobiec na czas do telewizora, poganiając tramwaje i wypluwając płuca podczas lotu przez zaspowy wiadukt.  Tak jak wielu obserwatorów, w projekcie sukni doszukałam się podobieństwa do kiecy Grace Kelly, co mnie jednak nieco rozczarowało, gdyż spodziewałam się wieeelkiej bezy, jak na królewskie salony przystało. Nie, żeby mi się to jakoś specjalnie podobało, ale mogłoby wyglądać ciekawie, gdyby próbowali upchać Kate do karocy z kilogramami falban, drutami, koronkami… Tylko po to pędziłam jak na złamanie karku 🙂

Niestety wraz z książęcym ślubem legły w gruzach moje marzenia o mieszkaniu w pałacu, jeżdżeniu powozem z dyni i 5 o’clockach w towarzystwie królowej. Pół życia ćwiczyłam machanie i pozdrawianie tłumu, wsłuchiwałam się w tętent końskich kopyt – i pozamiatane. Chociaż „Harry jest ciągle do wzięcia”, z tym, że mądrości ludowe przekazują, i „rude jest fałszywe”, a ja nie jestem na tyle odważna, żeby chcieć się o tym przekonać.

Teraz trzeba zejść na ziemię, więc razem z N. mamy nowy plan na życie – chcemy zostać pogodynkami, biorąc przykład z naszej uczelnianej koleżanki. N. ćwiczy nawet „bycie pogodynką”, ustawiając się w pozycji: „Proszę Państwa, na Suwalszczyźnie możemy spodziewać się znacznych opadów śniegu”. Ja ograniczam się do czekania, aż zachwyci się mną jakiś producent telewizyjny. Tak czy siak plany na „po studiach” nabierają kształtów, zapewniając dobry humor po każdej prezentacji niżu na zachodzie, turlając się ze śmiechu na korytarzu UG 😀

A jak już mowa o pogodzie – wiosna mnie zawodzi, marznę niesamowicie, dlatego muzycznie potrzebuję słonecznych klimatów. I śpiewam głośniej z każdym dniem: „There will be sun, sun, sun all over our bodies” 🙂

Reklamy

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: