London girl

Oczywiście musiałam, po prostu MUSIAŁAM pojechać do Londynu. Uwielbiam to miasto. Ciągle trzeba przepychać się między wycieczkami lub radzić sobie z fleszami aparatów błyskających po oczach, jednak ludzie tutaj wydają mi się zrelaksowani, spokojni. Green Park to krajobraz rodem z jakiejś plaży: dziadkowie wylegujący się na leżakach, dziewczyny różnych narodowości opalające się na trawie, dzieci i młodzież rzucające frisbee. I jeszcze architektura, zabytki  pachnące angielską historią z każdej strony. Może to ta kultura, może język, a może po prostu Anglia – ale zdecydowanie lubię tu wracać.

Chcąc zobaczyć Pałac Buckingham, trafiłam na ceremonię zmiany warty. Panowie w misiowatych czapach kojarzyli mi się zawsze z pewnego rodzaju sztywniactwem, a tu, ku mojemu zaskoczeniu, odegrali na bębnach główną ścieżkę dźwiękową z musicalu „Fame”. Aż zapragnęłam dołączyć do ich ekipy 🙂 Chociaż z moimi zdolnościami muzycznymi mogłabym grać jedynie na trójkącie.

Jeszcze nigdzie nie nasłuchałam się tylu komplementów, co w Londynie właśnie. Dużo osób pytało mnie skąd pochodzę, bo podobno akcent mnie nie zdradza, a typ urody myli. Dla przeciętnego Brytyjczyka równie dobrze mogłabym być Kanadyjką, tak przynajmniej twierdzą. To dobrze, bo porównanie do Robin Scherbatsky mi schlebia, a wyjaśnianie, że jestem „Polish and Proud” stało się ostatnio moim ulubionym zajęciem.

Gdybyście chcieli wybrać się do Londynu, polecam odwiedzić Akwarium przy London’s Eye. Dobrze zainwestowane 20 funtów, bo chodzenie po tunelu, nad którym pływają płaszczki wielkości stołu bilardowego, czy możliwość policzenia zębów u rekina to jednak przeżycie niesamowite. Wszystkie szyby zamontowane są w ten sposób, że ma się wrażenie podziwiania obrazu w kinie 3D, kiedy podpływają do nich koniki morskie, pingwiny, krokodyle, meduzy czy inne stwory, które w większości wyglądają mi jak surowe filety rybne. A i widok niebieskich oraz żółtych żab pozostanie mi na długo w pamięci.

Może przeżywam to akwarium tylko dlatego, że ja – biedne dziecko – nigdy nie zostałam zabrania do zoo (w Zielonym Mieście do tej pory nie ma, a do najbliższego zawsze było za daleko), więc w moim dorosłym życiu próbuję sobie odbić utracone chwile. Aż zacieram ręce na myśl, że może uda mi się jeszcze wybrać do zoo w Londynie. Moim celem na najbliższe 3 miesiące jest zobaczyć orangutana.

Brytyjczycy ciągle nie wyszli z zachwytu nad królewskim ślubem – w każdym sklepie kupić można pocztówki z podobiznami Młodej Pary, wszelkiego rodzaju suweniry – począwszy od koszulek, na zastawie obiadowej skończywszy. Pierścionki i sukienki Kate podobne do tych z ogłoszenia zaręczyn w dalszym ciągu sprzedawane są jak ciepłe bułeczki za koszmarne pieniądze. Mam wrażenie, że Kate i William są wszędzie, aż dziwne, że ta „moda” jeszcze londyńczykom bokami nie wychodzi.

Czytając gazety widzę, że Brytyjczycy w osobie Kate znaleźli nową Dianę. Przestały ich jednak interesować kreacje w jakich występuje – teraz tematem z okładki jest jej niska waga („powtórka z rozrywki” z bulimią księżnej Walii), co może sugerować problemy z zajściem w ciążę, a wczorajsze programy śniadaniowe dyskutowały nad jej „wakacyjnymi planami w towarzystwie królowej”, w jednej z tych olbrzymich posiadłości, w której pewnie nawet się nie spotkają.

Kolejną obsesją jest tutaj najnowsza ekranizacja Harrego Pottera. Voldemort celuje różdżką w przechodniów dosłownie z każdego autobusu. Chyba obejrzę z ciekawości, chociaż filmowa wersja przygód młodego czarodzieja nigdy do mnie nie przemawiała.

Jak każdy porządny turysta kupiłam bluzę z napisem „I ❤ London”, niczym Japończyk zrobiłam mnóstwo zdjęć i – jak to bywa w tym mieście – zmokłam niesamowicie. Ale bez względu na to, jak potoczą się nadchodzące tygodnie, wakacje uważam za udane 🙂

Reklamy

Tagi: , , , ,

Komentarze 3 to “London girl”

  1. nin Says:

    UK, Anglia, England jakkolwiek tego nie napisze, czy nie wypowiem, mam dreszcze obrzydzenia. bleeeee obrzydliwy kraj.
    we wtorek będę na miejscu w Northampton ;/ pozdrawiam

  2. dla faceta Says:

    bez przesady, Anglia jest po prostu inna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: