Słodkości do granic możliwości

Każdy z nas jest od czegoś uzależniony, przyznaję, że ja też mam swoje słabości.

Nigdy nie ukrywałam, że moim uzależnieniem jest dobre jedzenie, zwłaszcza to, co słodkie do granic możliwości. Nawet gdyby ciastka wyglądały tak, też nie potrafiłabym im odmówić:

Chociaż ostatnio na nowo odkrywam szpinak i niedługo będę wyglądała jak Popeye, brakuje mi tylko fajki w zębach, ponieważ na moich „salonach” zagościła tarta szpinakowa.

Namiętnie kolekcjonuję też lakiery do paznokci, chociaż zwykle używam maksymalnie 5 kolorów (w tym 3 różniących się odcieniami). Mam zły nawyk kupowania butów, które są ciasne, bo wmawiam sobie, że „się rozejdą”, a do czego nigdy nie potrafię ich zmusić. Zmuszam więc siebie do chodzenia w nich, a M. do słuchania, jak to bolą mnie nogi. O mojej niegasnącej miłości do herbaty mówiłam już tak często, że chyba nie ma sensu znów się powtarzać.

Nałogowo czytam książki, które nic do mojego życia nie wnoszą, a które bawią mnie do łez uświadamiając, że prawdopodobnie jestem spokrewniona z niejedną Bridget Jones. Kupuję cienie do powiek, chociaż nie potrafię się malować i jedzenie, którego nie lubię, ale uważam za zdrowe, a potem przekonuję samą siebie, że te małe nałogi i przyzwyczajenia nie są groźne.

Od filmów też jestem uzależniona. I w tym miejscu polecę Wam taki, który ostatnio wzruszył mnie do łez, a o którym pewnie już dawno słyszeliście –  „Służące”, bo lubię takie przejmujące dramaty i głos Emmy Stone:

Serialom też oprzeć się nie mogę – „2 broke girls”:

Reklamy

Tagi: , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: