addicted to love

Zdziwiło mnie Wasze zainteresowanie moim ostatnim wpisem. Już dawno nie otrzymałam aż tylu pozytywnych komentarzy, które docierały do mnie różnymi drogami (nawet wyczerpującymi mailami).

To dość zabawne, jak bardzo lubimy słuchać (i czytać) o miłości. Niby otacza nas ona na co dzień, a jednak Walentynki przyciągnęły Was do monitorów, jakbyśmy dostrzegli ją dopiero w tym dniu. Chociaż narzekamy na wszechobecną komercję, wzruszamy się mimo wszystko. Cieszę się, że w jakimś stopniu mogłam Wam towarzyszyć i umilić te chwile. Uwagi i komentarze są dla mnie zawsze niezwykle motywujące, a – jak już wspomniałam – napłynęło ich wyjątkowo dużo, za co dziękuję.

Jako nastolatka wydawało mi się, że wszystko przeżywam intensywniej. Nie oznacza to jednak, że teraz przeżywam mniej, że dziwię się rzadziej. Nie jest też tak, że więcej rozumiem i wiem, co z tym moim przeżywaniem robić. Myślę jednak, że czasem, już jako dorosła osoba, muszę wskoczyć w czyjeś buty, obwiązać problemy szalikiem wokół szyi i wyjść na spacer, ukochać to, z czym trudno sobie poradzić.

Z miłością jest tak samo, trochę jak z łazienką: można kupić mieszkanie z pięknym, nowym wystrojem, ale prędzej czy później ze ścian zacznie odpadać tynk, może nawet zagości na nich wilgoć. I wtedy już nie będzie czasu na przeżywanie. Będzie za to czas na remont. Mały, duży – nieważne. Trzeba będzie zabrać się do roboty, jeśli przyzwyczailiśmy się do pięknych wnętrz. Jestem kobietą – remonty mnie męczą, ale jest w nich coś ciekawego. W miłości, jak w każdej innej dziedzinie naszego życia, myślę, że to nuda mogłaby nas wykończyć.

Z Waszych komentarzy wynika, że chyba ciągle warto mówić o uczuciach. To trochę tak, jakby każdy lubił słuchać o remontach innych ludzi, bo może akurat my dowiemy się czegoś nowego. A jeśli nie, to przynajmniej się zatrzymamy, może wzruszymy, pomyślimy, że i nam ciągle zależy.

Reklamy

Brak odpowiedzi to “addicted to love”

  1. szpiegowsky Says:

    co do remontów…
    to… warto rozmawiać 😉

    czasem jest tak, że pewne rzeczy najlepiej widać z boku.
    punkt siedzenia wpływa na punkt widzenia 😉
    czasami inni z boku widzą coś, czego z naszej perspektywy nie widać wcale.
    albo- niekiedy jest jeszcze inaczej- widząc czyjeś remontowe usprawnienia, wprowadzone zmiany i odświeżenia- okazują się na tyle ciekawe, że sami chcemy ich spróbować.

    wiadomo- każdemu według potrzeb i de gustibus, itd.
    ale czasami warto korzystać z mądrości innych,
    bo choć nie wszystkich błędów da się uniknąć,
    to popełnianie niektórych można sobie spokojnie odpuścić 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: