Córeczka Tatusia

Och, jak ja kocham felietony! Będąc w klasie dziennikarskiej marzyłam o tym, by je pisać, dziś – zamieniając dziennikarstwo na nauczycielstwo – pozostaje mi ich czytanie. I tu, w niedawnym numerze Newsweeka (19/2012), znalazłam felieton taki, który mnie wzruszył i rozbawił, a wszystko za sprawą Marcina Mellera, chociaż do autora uczucia mam mieszane. „ (…) o amoku planowanym i plastikowej wanience” pisze tak, że dotyka pokładów mojego instynktu macierzyńskiego, a rozczulając anegdotami o swoim tacie wręcz nakazuje mi zadzwonić do mojego.

„(…) A potem w Bieszczadach poszedłem myć kochery w strumieniu i zobaczyłem byka, i uciekałem do taty, który mi tłumaczył zapłakanemu, że to krowa, a nie byk, ale naczynia szlag trafił. I siedziałem mu na kolanach, i prowadziłem samochód na polnych bezdrożach. I czułem się, jakbym był wicekrólem świata na dworze mojego supertaty.”

I wspominam, i myślę, że miałam szczęśliwe dzieciństwo na kolanach rodziców. „Córeczka tatusia”, mówili, co było zgodne z prawdą, bo tylko on pozwalał wchodzić sobie na głowę – dosłownie – gdy zakładałam mu krawat i udawałam woźnicę. Mama bajek opowiadać nie umiała. Tata nie dość, że miał wyobraźnię, to jeszcze potrafił obsługiwać przedpotopowy rzutnik. Gdy odbierał mnie z przedszkola zawsze szliśmy do sklepu, jak dwóch myśliwych na polowaniu, czailiśmy się na figurki z Kinder Niespodzianki. Niedziela była od gofrów, supermarkety od „weź sobie tę czekoladę”, a kiedy opychałam się nią bez umiaru, żartował: „Jedz, jedz, dłużej z nami zostaniesz”. Bezskutecznie próbował nauczyć mnie matematyki, twierdząc, że „z pisania chleba nie będzie”, ale gdy odbierałam jedną z pierwszych nagród za wiersze, jako jedyny z całej auli wstał z fotela, klaszcząc tak zawzięcie, iż myślałam, że przegrzeją mu się dłonie.

Instrukcji obsługi do rozwrzeszczanego bachora nikt mu nie dał, a on stawiał moje stopy na jego stopach i robiąc „krok dostawny” godzinami kołysał nas w lewo i w prawo. I pewnie dalej by tak robił, widząc, jaką przyjemność sprawiał mi ten taniec, gdyby moje stopy nie urosły na długość rasowego kopyta.

„(…) I kiedy ludzie mnie pytają: „Skąd w tobie tyle optymizmu i apetytu na życie?”, odpowiadam: bo mnie tak wychowano. W poczuciu, że życie jest piękne i że chodzi o miłość, przyjaźń, lojalność, uczciwość i dobre chwile. I parę jeszcze rzeczy, ale wszystkie ze znakiem plus.”

W brzuchu mamy byłam „zapowiedzianym szaleństwem”, teraz jestem życiową rewolucją mojego Taty. I myślę, że właśnie dziś najtrudniej patrzy mu się na odbicie własnych cech w upartej studentce. Od czasu, kiedy wyjechałam do Gdańska, przechodzi on Syndrom Opuszczonego Gniazda. Nieustannie namawia mnie do powrotu, a kiedy widzi, że to nie skutkuje, wypomina fakt, że tylko on w naszej rodzinie nie jest jeszcze dziadkiem, licząc, że darmowa opieka nad przyszłym potomstwem, skłoni mnie do osiedlenia się bliżej rodzinnego miasta.

„(…) Bo przypomni sobie pierwsze tygodnie, na totalnym haju, kiedy ekstaza miesza się z paniką, gdy wracasz z kuchni do pokoju, patrzysz i on naprawdę jest, nie żadne tamagotchi, nie, to twój syn albo córka na wieki wieków. I odkrywasz, co to znaczy miłość absolutna, bezwarunkowa, że aż cię skręca w środku.”

I pewnie kiedyś docenię wszystko bardziej, zmięknę w środku jeszcze trochę, gdy trzymając na rękach śliniącego się bąbla, powiem: „Wiesz, jak z Dziadkiem szliśmy ulicami, to wymienialiśmy wszystkie przedmioty w zasięgu naszego wzroku na literkę „z”. I jak podrośniesz to też tak będziemy się razem bawić.”

Reklamy

Tagi: , , , ,

komentarzy 7 to “Córeczka Tatusia”

  1. czytelniczka Says:

    Uwielbiam Twoje wpisy. Czytanie Twojego wordpress-a to wielka przyjemność.

  2. czytelniczka Says:

    Ja chętnie też 🙂

  3. czytelniczka Says:

    Dobra, to czekam 🙂 A kiedy się bronisz, żeby wiedzieć kiedy kciuki trzymać 🙂

  4. czytelniczka Says:

    O, no to powodzonka i trzymam kciuki !! Będzie na pewno dobrze 🙂 Mam nadzieję, że za miesiąc będę jeszcze w Kwidzynie, bo na przełomie czerwca/lipca lecę do pracy 😦 Ale co ma wisieć, nie utonie. Cały wrzesień za to jestem na miejscu, bo odbywam praktyki w Starym 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: