Dzień Dziecka

Dziś Dzień Dziecka, więc nie mogłam się powstrzymać z zamieszczeniem wpisu okazjonalnego.

Osobiście jestem na takim etapie, kiedy zastanawiam się, czy wypada mi jeszcze obchodzić to święto. Bo mentalnie chyba nigdy nie dojrzeję, ale z każdym rokiem oczekiwania wobec mnie rosną, rosną i końca nie widać (do pracy trzeba w szpilach, kiedy ja mogłabym się nie rozstawać z różowymi trampkami, „Agata, zdejmij tę koszulkę z Kermitem!” i powaga, strasznie dużo powagi). Jeśli bycie dorosłą i odpowiedzialną wiąże się z brakiem jakiegokolwiek poczucia humoru i sztywnymi ramami, które narzuca Sama Nie Wiem Kto, to dziękuję, zgłaszam brak chęci do wykonania zadania.

Rozumiem, że dorosłe problemy wymagają głębszej refleksji, bo – jak pisała W. – to już nie jest kwestia rozbitego kolana, które było dla nas największym utrapieniem w dzieciństwie, ale często złamanego serca czy potarganych emocji. Nie mówię już o kryzysie seksualno – ekonomicznym („Zaglądam do portfela, a tam *uj”) czy roli w społeczeństwie, chociaż ja nie mam nic przeciwko określeniu „kura domowa”.

Dorosłość wymusiła na mnie rozwój pewnych umiejętności: odkąd nie mieszkam z rodzicami zaglądam do miejsca o dziwnej nazwie pasmanteria, zrezygnowałam z samodzielnego gotowania wody na twardo na rzecz pełnowartościowych posiłków, ba, potrafię zrobić ciasto i nie wmawiać sobie, że przepadam za zakalcami. Po 5 latach nie przypalam już ulubionych bluzek, a rozgrzane żelazko staram się odkładać na deskę do prasowania, nie na włochaty dywan. Skrzydlate robale raczej  wypuszczam na wolność, nie zostawiam już plaskatych śladów po kapciach na wszystkich możliwych ścianach, jeśli zapragnę wiosną otworzyć okno. Co nie zmienia faktu, że jeszcze nie potrafię stworzyć czegoś z niczego, trudniejsze dziury wiozę do zacerowania Mamie i nie znam tysiąca sposobów na wywabianie plam. Nie wiem też, jak moi rodzice poradzili sobie z wychowaniem takiego wrzeszczącego potwora, jakim byłam w dzieciństwie, co uznaję za najtrudniejszy warunek bycia dorosłą i odpowiedzialną.

I dopóki nie muszę jeszcze całkowicie sprawdzać, jak radzę sobie w tym dorosłym świecie, pozwalam swojemu dziecięcemu alter ego na szaleństwa. Bo myślę, że to jeszcze ten czas, kiedy mogę bezradnie rozłożyć ręce i w kilku sytuacjach powiedzieć: „samo się zrobiło”, przejmując odpowiedzialność za to, co jestem już w stanie samodzielnie kontrolować.

Reklamy

Tagi:

Komentarze 3 to “Dzień Dziecka”

  1. Verónica Says:

    droga agatko 😉
    kolano kolanem, pamiętam jak się zbierało miedziaki, żeby starczyło na loda bambino na patyku 😉

    do dzisiaj zdarza mi się klapkiem rozmazać komara na ścianie,
    chociaż nie zdarzyło mi się odkładać żelazka na dywan.

    fakt- po prostu z dorastaniem zmieniają się problemy- teraz martwią mnie rachunki, które trzeba zapłacić,
    ale przecież nie mniejszym dramatem było kiedyś to, że w sobotę padał deszcz, i nie można było wyjść pobiegać po boisku…
    to złudzenie, że dorosłe problemy są bardziej problematyczne, niż dziecięce dramaty 😉

    nie ściągaj koszulki z kermitem! no co ty!
    dodam, że u nas w korpo- z wyprzedzeniem staraliśmy się poznawać plany prezesa, i jak było wiadomo, że go w biurze nie będzie, wtedy nikt nie dbał o żadny dress-code,
    i można było przyjść do pracy nawet w koszulce z prosiaczkiem.

    prywatnie- nie zamierzam w pewnych sferach NIGDY dorosnąć.
    chociaż, jak wspomniałam- mam coraz mniej skarpetek w biedronki, to jednak jakieś MAM.
    i tego się będę trzymać! o!

  2. Ania Says:

    które narzuca Sama Nie Wiem Kto, to dziękuję, zgłaszam brak chęci do wykonania zadania. – myślałam że napiszesz zgłaszam nieprzygotowanie! jak się to robiło w podstawówce 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: