Nieświadomość zbiorowa

Zwykle odwiedzam miasto rodzinne nie dłużej niż na 4 dni (z wyjątkiem Bożego Narodzenia). Ostatnio jednak przesiedziałam w Zielonym Mieście ponad tydzień i ze słowami „home sweet home” na ustach, rozkoszowałam się każdym „typowo zielonogórskim” widokiem.

W Trójmieście nikt nie zadaje mi pytania: „Co u Ciebie?”, tylko: „Dokąd lecisz?”. Wśród tłumu jestem anonimowa. Będąc w domu albo spotykam się ze znajomymi, albo spotykam znajomych lub ich mamy, rodzeństwo i znajomych znajomych. Czuję się tam, jakby wszyscy byli jedną „wielką rodziną królika”. Lokalny patriotyzm mam opanowany do perfekcji i chociaż nie przepadam za żużlem wiem, że liczy się „tylko Falubaz”, a do swojego przyszłego mieszkania sprowadzę kiedyś palmę, żeby mieć namiastkę klimatu Palmiarni.

Miło jest jednak wrócić do wynajmowanego mieszkania, gdzie można usłyszeć jak współlokator wita się w kuchni… z pasztetem i gdzie rozmowa rozpoczyna się od słów: „Bo jak ciebie nie było to…”.

A wrześniowe powroty do Gdańska kojarzą mi się wyłącznie z końcem lata. Przeczytałam ostatnio, że:

„letnie miesiące są jak nieświadomość zbiorowa. Wszyscy pamiętamy melodię piosenki, którą śpiewał obwoźny lodziarz. Każdy dobrze wie, jak to jest oparzyć gołe uda na zjeżdżalni rozgrzanej słońcem niczym nóż w ogniu. Nie ma takiego człowieka, który w letni wieczór nie leżał w trawie na wznak, z zamkniętymi oczami, czując krew pulsującą pod powiekami, i nie myślał tylko o tym, żeby ten dzień był choć troszeczkę dłuższy niż poprzedni.” [Jodi Picoult, „Bez mojej zgody”]

Po powrocie do Trójmiasta przyszło mi już wyjąć cieplejsze swetry i tylko czekać, aż niedługo w sklepach pojawi się promocja na znicze. Czas płynie zbyt szybko i raczej nie uda mi się wydłużyć tych letnich dni. Pocieszam się więc, że już niedługo znów pojadę do domu.

Reklamy

Tagi: , , , ,

Komentarze 2 to “Nieświadomość zbiorowa”

  1. Verónica Says:

    hm, a ja mam wrażenie, że wrocław jest dla mnie bardziej swojski i domowy, niż inne miejsca, gdzie wcześniej przyszło mi mieszkać.

    • Agata Says:

      zanim pojechałam na studia-nigdy się nie przeprowadzałam,więc nie wiedziałam,co to znaczy mieć współlokatora.teraz często się przez nich irytuję,ale nie wyobrażam sobie,siedzieć sama w mieszkaniu,zresztą bardzo rzadko się to zdarza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: