Keep calm and drive on

Miało być o samochodach i będzie. Problem polega na tym, że w moim przypadku niespecjalnie jest się czym chwalić. Chociaż po ulicach jeżdżę brawurowo jak Kubica i – o dziwo – bardzo mi się podoba jazda samochodem, są przepisy, które interpretuję na swój własny sposób. Trochę żałuję, że za dzieciaka nie przepadałam za grą: „Poznaj znaki drogowe”. Nie wiem, jak to się dzieje, że na skrzyżowaniu zwykle wiem co zrobić, a rozwiązując testy nie potrafię wyobrazić sobie konkretnej sytuacji. Moje odpowiedzi kończą się więc ogólnym stwierdzeniem: „A co mnie obchodzi, kto na tym obrazku ma pierwszeństwo?”, albo „Jeeeeszcze więcej samochodów trzeba było tu ustawić!”.

Trzy moje ulubione znaki przedstawiają widelec, łóżko i filiżankę, ale jeszcze nie spotkałam się z testem, który zadałby o nie jakieś pytanie. Doszłam również do wniosku, że nie trzeba patrzeć na światła, bo prędzej czy później ktoś użyje klaksonu, żeby nas poinformować o ich zmianie.

Ja i mój instruktor mamy inne pojęcie o kierunkach, jak również o kolorach samochodów. Co więcej, kiedy ja uważam, że jadę przepisowo, on mówi coś o przekraczaniu prędkości, a M. podkreśla, że za mandaty płacę sama. Nigdy nie zrozumiem facetów.

Jednego jestem pewna: jak już kiedyś będę miała prawo jazdy, zainwestuję w auto o pięknym kolorze: niebieskim, co by mi pasowało do oczu, albo czerwonym, bo przecież wszyscy wiedzą, że czerwone samochody jeżdżą szybciej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: