O tym, że najlepsze wino zawsze stoi na parapecie.

Jak to zwykle na nowych mieszkaniach bywa, prędzej czy później pojawia się w nich grupa ludzi, którzy zwykle do późnych godzin nocnych rozprawiają przy lampce wina o sprawach bardziej lub mniej istotnych. Tak też było i u nas. Co ciekawe, tym razem rozmowa zeszła na blogowe tory i dowiedziałam się mnóstwa interesujących rzeczy na temat Chwilopylnie, jak również zadano mi kilka wnikliwych pytań.

Przede wszystkim: nie, nie planuję mojej paplaniny zbierać w większą całość, chyba, że mówimy o pisaniu prac zaliczeniowych na zajęcia. Powód jest prosty: ani ze mnie Paulo Coelho ani Monika Richardson. Bloga modowego też raczej zakładać nie zamierzam, bo Kasia Tusk zgarnęła większość dobrze płatnych reklam. Szufladę owszem, mam zapchaną gryzmołami, ale myślę, że na chwilę obecną 2 tomiki wystarczą mi w zupełności. Propozycji pracy w roli felietonistki też się nie spodziewam, więc dalsze prowadzenie wordpressa stało się moim celem na najbliższe miesiące. I powiem Wam szczerze: jeśli będziecie dalej tu zaglądali tak licznie jak do tej pory – nie potrzebuję niczego więcej.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “O tym, że najlepsze wino zawsze stoi na parapecie.”

  1. Verónica Says:

    jesteśmy z tobą 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: