Archive for Listopad 2012

nomen omen

Listopad 26, 2012

Mam na uczelni zajęcia z onomastyki, czyli zajmujemy się na nich analizowaniem m.in. imion i nazwisk. I nie ukrywam, że bardzo mi się te zajęcia podobają. Może dlatego, że po każdym wykładzie mam ochotę zadzwonić do Mamy i podziękować jej, że mam normalne imię, którego nigdy nie musiałam się wstydzić.

Moi rodzice nie poznali się w sklepie radiowym, dlatego nie mam na imię Antena (autentyk), a Mama nie oglądała przed moimi narodzinami „Małej syrenki”, dlatego nie nazywam się Ariel, co kojarzy mi się wyłącznie z proszkiem do prania. Nie chciałabym też nazywać się Różyczka, jeśli miałabym być brzydka jak noc, czy Dąb, gdybym była chuda jak patyk. Rodzice fantazją w urzędzie nie zgrzeszyli, więc problemów z przedstawianiem się nie mam (bo nigdy nie zapomnę, jak koleżanka, której wyszukane imię zostało wypowiedziane przez nauczycielkę na forum połowy szkoły podeszła do niej i z wielkim wyrzutem powiedziała: „Naprawdę musiała pani to zrobić?!”. Swoją reakcję na imię Donat też pamiętam, bo – choć może jestem ograniczona – kojarzy mi się raczej kiepsko).

Zawsze, kiedy chcę nastraszyć M., mówię mu, że córeczki nazwę Jowanka i Langustynka (mając cichą nadzieję, że dzieci na podwórku nie będą krzyczały: „Langusta, głowa pusta” …). Chłopca – rzecz jasna – Bronek.

Do imienia mojego chłopaka zastrzeżeń nie mam. Bo przecież A+M pasuje idealnie.

Reklamy

DIY

Listopad 19, 2012

Czekam na pierwszy śnieg z utęsknieniem. Zwykle mam tak… do pierwszego śniegu. Potem szybko zaczynają mnie denerwować wiecznie mrozy i opatulanie się szalikami do tego stopnia, że poruszam się jak robot. Ale klimat nadchodzących świąt zaczyna mi się udzielać, bo coraz częściej spoglądam w stronę ozdób i przeglądam strony internetowe, w celu zapełnienia głowy pomysłami dekoracji w stylu DIY, czyli zrób to sam.

Tak oto strona stylowi.pl stała się dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji. Poniżej kilka przykładów, które absolutnie urzekły mnie swoją prostotą. Gdybym miała więcej zdolności niż tylko dobrych chęci, z pewnością zabrałabym się za wykonanie przynajmniej kilku z tych propozycji:

I pomyśleć, że ludzie są w stanie zrobić takie cuda często z odpadków, a ja nie umiem porządnie zapakować prezentu, więc całe życie wysługuję się kolorowymi torebkami.

Coraz bliżej święta

Listopad 15, 2012

Ostatnio zaniedbuję wordpressa, o czym doskonale wiem i mam wyrzuty sumienia. Ale nic nie poradzę na to, że dopadły mnie studia, praca, prawo jazdy i przedświąteczna gorączka. Tak, dobrze przeczytaliście – ja już czuję święta. Zaraz po tym, jak zaczęli emitować w telewizji świąteczne reklamy, ja rozpoczęłam przygotowywania do mojego ulubionego czasu w roku.

Zdecydowanie nie jestem osobą, która robi wszystko na ostatnią chwilę. Prezenty kupuję ze znacznym wyprzedzeniem, w razie gdyby listonosz miał się spóźnić z przesyłką czy gdyby w sklepie zabrakło rzeczy, które mnie aktualnie interesują. Nie lubię też kupować czegokolwiek w zastępstwie za to, czego nie dostałam na czas, bo wydaje mi się, że prezenty przygotowuje się z myślą o kimś, a nie dlatego, że wypada coś dać. Poza tym denerwuje mnie brodzenie w grudniowym śniegu z torbami pełnymi zakupów, bo często zdarza mi się zimą przewracać na prostych drogach, co bardzo źle znoszą wszystkie siatki.

I tak mam już za sobą połowę prezentów, świąteczne ozdoby czekają na pierwszy śnieg, a zimowe swetry znów zajęły specjalne miejsce w mojej szafie. Może wydaje Wam się, że to jeszcze za wcześnie, ale dla mnie zima zaczyna się nie od daty w kalendarzu, ale od  pierwszych przymrozków. I kiedy rękawiczki oraz dwa szaliki to już codzienny outfit.

I ty możesz zostać bohaterem w swojej Elce!

Listopad 9, 2012

Jakkolwiek pójdzie mi egzamin na prawo jazdy, tak uważam, że kierowcą złym być nie mogę. A wszystko dlatego, że przeżyłam dziś przygodę życia!

Jadę sobie z instruktorem, patrzę, a tu przed nami na dłuuugiej lawecie leżą 2 sekatory. Ledwo się już trzymały, złowrogo podskakiwały na każdym wzniesieniu, więc postanowiliśmy ratować kierowców innych samochodów (no, dobra, ja postanowiłam: „P., adrenalinka, gońmy go!”), sami zachowując bezpieczną odległość, gdyby któryś z sekatorów zamierzał rąbnąć nas w przednią szybę. Nie było to jednak łatwe, bo kierowca lawety gazu nie oszczędzał, a żeby go dogonić i ja musiałam przycisnąć pedał do końca. Na światłach zatrzymaliśmy się obok niego, mój instruktor wyskoczył z auta, capnął sekatory i oddał je właścicielowi, nieświadomemu zagrożenia, które mógł spowodować.

Jestem więc dziś z siebie dumna, cieszę się jak małe dziecko zamknięte w Ciuciolandzie, a wszystkim powtarzam: „I ty możesz zostać bohaterem w swojej Elce!”. Rodzicom  nie przyznam się, ile km/h jechałam, a ciśnienie podskoczyło mi przy dzisiejszych prędkościach tak, że chyba przez miesiąc nie wypiję kawy. I może nie był to wyczyn na miarę Supermana, ale ja czuję się tak, jakbyśmy z P. uratowali świat przed sekatorową zagładą.

Prawdy życiowe

Listopad 8, 2012

Podziwiam ludzi, którzy z rana potrafią funkcjonować na wysokim poziomie ogarnięcia, co więcej, mówią z sensem bez potrzeby wypicia kawy. Ja do takich ludzi nie należę, przed 10.00 wyglądam jakby mnie ktoś połknął i wypluł, z niespokojną moją rozczochraną głową i hasłem przewodnim na ustach: „Nosz, musi się to to tak drzeć z rana?!”.

Kobiece problemy na braku porannej kawy się nie kończą. I tu powinien wypowiedzieć się M., bądź którykolwiek z moich byłych/obecnych współlokatorów. Wiadomo przecież, że dramat czai się w szafie przed wielkim wyjściem i tylko czeka, żeby pożreć mi wszystkie ubrania, więc zwykle wychodzi, że „znów nie mam się w co ubrać”. Tragedią jest każdorazowy brak czekolady (lub jej substytutu), „już nie kochasz mnie jak kiedyś” wypowiedziane przed okresem, złośliwość rzeczy martwych, które psują się bez powodu – zawsze znajdzie się coś, co potrafi wyprowadzić z równowagi.

W ramach szeroko pojętego relaksu oglądam czasem blogi dziewczyn, które całkowicie identyfikują się z moimi kobiecymi problemami. I tak przedstawiam Wam dzisiaj kilka życiowych prawd w obrazkach. Aż dziw, że większość z nich dotyczy jedzenia…