Dorosłość zaczyna się od cerowania

Doszłam do wniosku, że moja dorosłość przyszła z dniem, kiedy poszłam do pasmanterii po zestaw małej szwaczki. Skończyły się czasy, kiedy wypychałam walizkę uszkodzonymi ciuchami i wiozłam je do mamy lub oddawałam kochanej pani B., uznałam, że nadszedł właściwy moment, żeby radzić sobie z tym sama. Teraz tylko muszę zmierzyć się z całą szufladą oderwanych guzików i dziur w swetrach, które stworzyłam za pomocą biżuterii…

Już 6 rok mieszkam „na wygnaniu” i myślę, że gotuję całkiem dobrze (dumnie wnioskuję tak po komentarzach najedzonych), rozróżniam kolory ubrań, które wkładam do prania, umiem sprzątać, ba!, korzystać ze wszystkich środków żrących, obsługiwać piekarnik, mikrofalę, a i grilla potrafiłabym rozpalić. Jednak kiedy przychodzi do szycia i cerowania: prezentuję niesamowite zacofanie w tej dziedzinie.

Dementuję więc pogłoski o tym, że dorosłość zaczyna się od wypełnienia pierwszego PITu, rachunku za wodę czy spłacenia pierwszej raty kredytu. Dorosłość, moi drodzy, zaczyna się od cerowania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: