Little but loud

Dzieci potrafią dać w kość. Dzieci, które mają ferie i uważają, że mogą wszystko, bo nie chodzą do szkoły, potrafią być milion razy głośniejsze, bardziej marudne i rozbrykane niż zwykle. Tydzień ferii za mną, więc rozumiem, co to znaczy mieć migrenę, problemy ze słuchem i chodzić spać wraz z kurami, żeby odespać te hałasy. Owszem, miło jest usłyszeć: „ale ja panią lubię”, mniej przyjemne jest jednak wycieranie ze spodni rocznego zapasu zielonej substancji z nosa dziecka, które nie zdążyło iść po chusteczkę higieniczną (chociaż dawno tak szczerze się nie uśmiałam z koleżanki, która stała na linii strzału), zostać przypadkowo oplutą lub obryzganą farbą. W takich momentach zastanawiam się, czy nie jest jeszcze za późno, aby zostać biurową.

Zamiast wyznań walentynkowych usłyszałam, że moi podopieczni mają postanowienie noworoczne: „Nie jesteś swoich gili” oraz że ziemniakami gardzą, ale frytki uwielbiają. Walczyłam już z urwaną deską klozetową i rozkręconym kranem, wyciągałam plastelinę z włosów – jednym słowem czuję się jak w reality show, którego celem jest walka o przetrwanie. Moje przetrwanie do końca tygodnia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: