Archive for Marzec 2013

Jadę i już!

Marzec 24, 2013

Muszę przyznać, że bardzo mnie martwi, kiedy reagujecie na moje wpisy tak, jak na poprzedni. Owszem, może nie zdałam egzaminu na prawo jazdy za pierwszym razem, ale żeby zaraz połowa znajomych ogłaszała, że przeprowadzają się do innych miast, żeby nie bać się wychodzić na ulice? Nie mogę być AŻ TAK zła w prowadzeniu auta, skoro nawet sam pan egzaminator stwierdził, że „przyjemnie mu się ze mną jechało”, jakkolwiek to brzmi. Zgłaszam więc oficjalny sprzeciw przeciwko Waszym niepochlebnym komentarzom mówiąc: jeszcze będziecie chcieli, żeby ktoś trzeźwy odwiózł Was do domu po imprezie! Wypominać ile razy zdawałam jest łatwo, ale przypomnieć sobie, że to JA ratowałam świat przed lawetą i sekatorami na obwodnicy to już nie łaska? 🙂

Baba w aucie

Marzec 20, 2013

Od kilku dni jestem pełnoprawnym kierowcą. Co prawda muszę jeszcze pojechać do Zielonego Miasta po plastikowy dowód moich umiejętności, ale już niedługo całkowicie legalnie będę włączała się moim pierwszym autem (którego poszukiwania trwaaają) do ruchu drogowego. Nadchodzące miesiące zapowiadają się bardzo zachęcająco i chyba dość turystycznie. Czekam więc na mojego pierwszego Batmobila, ewentualnie czerwone Porsche.

Niestety pogoda do podróży nie zachęca. Co więcej, nawet droga do pracy przez zaspy śnieżne to udręka. Kiedy ja stwierdziłam, że jestem już przygotowana na wiosnę, ta postanowiła się na mnie wypiąć, a ja nie znalazłam jeszcze guzika, który wyłączyłby zimę. Nie pozostaje mi więc nic innego jak udać, że ta pogoda mnie nie dotyczy. Bo – i mówię to z całym przekonaniem – wiosnę ma się w sercu, nie za oknem.

ta zima kiedyś musi minąć

Marzec 11, 2013

Brakuje mi słońca, zielonej trawy i spacerów po plaży, po których nie odpadają czerwone z zimna nosy. Postanowiłam więc przywołać wiosnę kupieniem sterty koszulek na krótki rękaw i lekkich butów, jednak zanim dotarła do mnie ostatnia przesyłka (tak, ostatnio większość zakupów robię przez internet, bo szkoda mi czasu na chodzenie po sklepach – jestem wtedy jeszcze bardziej niezdecydowana), za oknem spadł śnieg, być może nawet większy niż ten przed miesiącem. Posadziłam też kwiaty, które ustawiłam na parapecie, ale przez te mrozy i nasze nieszczelne okna kilka doniczek zdążyło zmarznąć. Tak więc przywoływanie wiosny nie idzie mi najlepiej, skoro ta uparcie wraca w wielkim stylu, ale staram się jak potrafię. Głęboko wierzę, że już za miesiąc (chociaż tak samo mówiłam już od stycznia) przerzucę się kozaków na trampki, z puchowej kurtki na lekki płaszcz, z braku energii na optymistyczne nastawienie. Być może wstawanie z rana przestanie sprawiać fizyczny ból, a kawa stanie się przyjemnym dodatkiem, a nie koniecznością.

 

the spring got me dreaming like a fool

Marzec 5, 2013

Przepraszam za moją nieobecność w tym miejscu i rzadkie wpisy, ale jak się wybrało „karierę” nauczyciela to nie ma czegoś takiego jak weekend, kiedy to można pozwolić sobie na słodkie nic nierobienie. Im cieplej za oknem, tym bardziej boli mnie, że zamiast przechadzać się po plaży, nabawiam się w klasie pylicy, tłumacząc zawzięcie reguły użycia angielskich struktur gramatycznych.

Co nie zmienia faktu, że im mniej czasu, tym bardziej doceniam pierwsze oznaki wiosny. I dziękuję w duchu chłopakom, którzy wieczorami siedzą w tunelu na gdańskim dworcu głównym gdy wracam z pracy, grając na gitarach i bębnach: „Wiosna, cieplejszy wieje wiatr”.

Odchudzam swoją garderobę, posiałam w doniczkach pierwsze zioła, wyjęłam okulary przeciwsłoneczne i  rozkoszuję się samym faktem, że mogę otworzyć w pokoju okno, a na moich kwiatach nie pojawią się sople lodu. (Jeszcze) nie denerwują mnie muchy obijające się o szyby, myślę, że już najwyższy czas na rozpoczęcie sezonu grillowego i – o dziwo – zaczęłam zamawiać SUKIENKI przez INTERNET, co albo oznacza, że dorastam, albo, że wiosny potrzebuję bardziej niż czegokolwiek innego.

Muzycznie I’m ready: