Posts Tagged ‘Indie’

Smak i zapach Indii

Lipiec 17, 2011

Moim ulubionym miejscem w Hastings, gdzie obecnie mieszkam, jest indyjska restauracja, w której miałam już wcześniej okazję pracować i która zatrudnia mnie podczas tegorocznych festiwali. Nie będę ukrywała, że korzystam z uprzejmości moich znajomych i obżeram się indyjskimi specjałami jak dziki bąk. Uwielbiam tę kuchnię – to jedna z tych, które doceniają magię przypraw, przez co jest ona niezwykle aromatyczna, ostra i dość konkretna. Cebulowe Bhajee, Papadumsy, chleb Naan wypiekany w specjalnych piecach przytaszczonych z Indii (kupiłam taki w Polsce – nasz nawet nie leżał koło takiego wynalazku), Samosa (wyglądem przypominająca trójkątne pierogi) z kurczakiem lub warzywami (jakoś nie mogę przekonać się do owcy, biorąc pod uwagę, że od zatrzęsienia biega tego po okolicznych łąkach)… I nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o indyjskiej herbacie, czyli mieszance liści czarnej herbaty ze wszystkimi możliwymi przyprawami tej kuchni – nawet w smaku jest ostra, przez co świetnie rozgrzewa, chociaż nie powiem, że jest to mój ulubiony napar. Smakuje zawsze inaczej, w zależności, kto ją przygotowuje i ile składników ma aktualnie pod ręką.

Jeśli chodzi o ludzi pochodzących z Indii to mogłabym mówić o nich godzinami. Ci, których znam z Hastings są jak jedna wielka rodzina, bardzo pozytywnie nastawiona do Polaków, opisująca nas jako „crazy people”. Jest to jednak środowisko dość hermetyczne, jedynie obsługa i tzw. management znają angielski w stopniu komunikatywnym, reszta pracowników kończy rozmowę na kilku podstawowych zwrotach, dlatego nigdy nie wiem, czy dyskutują o posiłkach, czy mnie obgadują 🙂

Język indyjski jest dla mnie banalny jeśli chodzi o powtarzanie, jednak totalnie nie do zapamiętania, bo słowa ciężko z czymkolwiek skojarzyć. Ja jednak osiągam zadowalające rezultaty jako nauczycielka: obsługa i dostawcy powtarzają już większość zwrotów grzecznościowych, wszystkie znane mi wersje: „Masz duże cycki”, frazy i wyrazy takie jak: „Piwo jest drogie, idź do domu”, „Cześć, mała”, „Spier****j” (na ich prośbę i wyraźne zainteresowanie, przez co teraz nadużywają tego słowa), naturalnie „Kocham cię” oraz  „kilof” i „poziomica”, do tej pory nie wiem, dlaczego i po co im te dwa ostatnie.

Reasumując, chciałabym zabrać kawałek tego miejsca – zwłaszcza kuchnię – do domu. No, może tylko te śmierdzące kadzidełka zostawiłabym tutaj.

Reklamy