Posts Tagged ‘prawo jazdy’

Baba w aucie

Marzec 20, 2013

Od kilku dni jestem pełnoprawnym kierowcą. Co prawda muszę jeszcze pojechać do Zielonego Miasta po plastikowy dowód moich umiejętności, ale już niedługo całkowicie legalnie będę włączała się moim pierwszym autem (którego poszukiwania trwaaają) do ruchu drogowego. Nadchodzące miesiące zapowiadają się bardzo zachęcająco i chyba dość turystycznie. Czekam więc na mojego pierwszego Batmobila, ewentualnie czerwone Porsche.

Niestety pogoda do podróży nie zachęca. Co więcej, nawet droga do pracy przez zaspy śnieżne to udręka. Kiedy ja stwierdziłam, że jestem już przygotowana na wiosnę, ta postanowiła się na mnie wypiąć, a ja nie znalazłam jeszcze guzika, który wyłączyłby zimę. Nie pozostaje mi więc nic innego jak udać, że ta pogoda mnie nie dotyczy. Bo – i mówię to z całym przekonaniem – wiosnę ma się w sercu, nie za oknem.

I ty możesz zostać bohaterem w swojej Elce!

Listopad 9, 2012

Jakkolwiek pójdzie mi egzamin na prawo jazdy, tak uważam, że kierowcą złym być nie mogę. A wszystko dlatego, że przeżyłam dziś przygodę życia!

Jadę sobie z instruktorem, patrzę, a tu przed nami na dłuuugiej lawecie leżą 2 sekatory. Ledwo się już trzymały, złowrogo podskakiwały na każdym wzniesieniu, więc postanowiliśmy ratować kierowców innych samochodów (no, dobra, ja postanowiłam: „P., adrenalinka, gońmy go!”), sami zachowując bezpieczną odległość, gdyby któryś z sekatorów zamierzał rąbnąć nas w przednią szybę. Nie było to jednak łatwe, bo kierowca lawety gazu nie oszczędzał, a żeby go dogonić i ja musiałam przycisnąć pedał do końca. Na światłach zatrzymaliśmy się obok niego, mój instruktor wyskoczył z auta, capnął sekatory i oddał je właścicielowi, nieświadomemu zagrożenia, które mógł spowodować.

Jestem więc dziś z siebie dumna, cieszę się jak małe dziecko zamknięte w Ciuciolandzie, a wszystkim powtarzam: „I ty możesz zostać bohaterem w swojej Elce!”. Rodzicom  nie przyznam się, ile km/h jechałam, a ciśnienie podskoczyło mi przy dzisiejszych prędkościach tak, że chyba przez miesiąc nie wypiję kawy. I może nie był to wyczyn na miarę Supermana, ale ja czuję się tak, jakbyśmy z P. uratowali świat przed sekatorową zagładą.

If you need me I’ll be right here.

Lipiec 18, 2012

Jak ten czas szybko mija… Rok temu, dokładnie o tej samej porze, opublikowałam 110 wpis, dziś napisałam 165 i ciągle chcę więcej. Chwilopylnie świętuje swoje 3 urodziny! 😀

To był ciężki rok. A może nie tyle ciężki, co stresujący i cieszę się, że niektóre rzeczy mam już za sobą. I chociaż były momenty, kiedy ograniczałam (i zaniedbywałam) pisanie, strona nie straciła swoich wiernych czytelników, za co jestem Wam niesamowicie wdzięczna. Pomysły mi się nie kończą, więc czekajcie w pogotowiu, już niedługo nowe wpisy.

A wszystko dlatego, że po skończeniu studiów obrałam sobie nowy życiowy cel: zdanie egzaminu na prawo jazdy. Chociaż zawsze twierdziłam, że nauczę się prowadzić dopiero wtedy, kiedy na ulicy postawią neonowe znaki z brokatem, których nie można byłoby przeoczyć, doszłam do wniosku, że prędzej czy później i tak coś mnie do tego kroku zmusi, więc szkoda czasu na czekanie.

W ramach przygotowań M. zabrał mnie na pole, gdzie próbował oswoić z nieuniknionym. I tym sposobem wyprowadziłam z równowagi najbardziej cierpliwego (tak mi się przynajmniej zdawało) człowieka, jakiego znam. Uroczyście oświadczył, że samochodu nigdy mi nie pożyczy, a do mojego wsiądzie tylko wtedy, kiedy wcześniej obłożę wszystkie drzwi poduszkami. Czuję więc, że kolejne wpisy w dużym stopniu zostaną poświęcone motoryzacji. Co w moim wykonaniu może być ciekawe, bo ‚z marek samochodów odróżniam wyłącznie kolory’.

I jedyne, co przychodzi mi teraz do głowy – w dniu wordpressowych urodzin – to if you need me I’ll be right here.